piątek, 28 czerwca 2013

WAKACJE!

  Ale szybko zleciało, co? Aż mi się wierzyć nie chce! Dzisiaj nie napiszę niczego ciekawego, tak jak przez najbliższy tydzień, bo mam zamiar korzystać z wakacji. Moje walizki już mnie wołają a pociąg dopiero o 17.36.. Powoli, powoli bo się motorek spali, haha. Jeżeli się gdzieś wybieracie, pamiętajcie o dobrym humorze, koniecznie środki na wszelkie robactwo i szalejcie! Po to są wakacje, żeby spędzić je w siodle, z przyjaciółmi. Ja dzisiaj przygodę zaczynam w województwie pomorskim, na kaszubach. Oczywiście w towarzystwie koni i cudownej ekipy prawdziwych przyjaciół! Tego lata będę świadkiem oźrebienia się klaczy, tak bardzo szczęście! Zdjęcie, które tu załączyłam jest z zeszłego roku, z sesji w jeziorze - właśnie tam jadę, właśnie ta klacz się źrebi *.*
  No nic, to pozostaje mi życzyć wam równie zakręconych wakacji.. dużo, bardzo dużo koni! Wróćcie z wakacji cali i uśmiechnięci, a korzystajcie bo kolejne wakacje dopiero za 12 miesięcy :)

/Ruda

czwartek, 27 czerwca 2013

Monty Roberts - kim on na prawdę jest?




" Dobry trener potrafi skłonić konia, żeby zrobił to, czego od niego wymaga. Świetny trener sprawi, że koń będzie pracował z własnej woli." Monty Roberts


  Kim jest ten człowiek? Otóż Monty Roberts jest znany na całym świecie jako "Człowiek, który słucha koni" - od tytułu jego autobiografii, która stała się światowym bestsellerem. Końmi zajmuje się od dzieciństwa, ośmiokrotnie zdobył tytuł mistrza świata w rodeo, setki razy sędziował na pokazach a w 1988 Amerykańskie Krajowe Towarzystwo Koni Użytkowych nadało mu tytuł Człowieka Roku.
  Powodzenie we współpracy z końmi Roberts zawdzięcza przede wszystkim pozbawionej przemocy metodzie treningu - nadał jej nazwę join up. Polega ona na porozumiewaniu się z tymi zwierzętami przy użyciu ich własnego niewerbalnego języka gestów.


  Roberts ukończył z wysoką lokatą Hartnell College w Kalifornii - gdzie specjalizował się w naukach rolniczych i zoologicznych; następnie kształcił się w Kalifornijskim Uniwersytecie Stanowym w San Louis Obispo, gdzie ukończył z wyróżnieniem następujące specjalizacje: nauki zoologiczne, nauki biologiczne ( w tym psychologię ) i agrobiznes. W kwietniu 2002r. otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu w Zurychu w dziedzinie etologii. Natomiast w maju 2002r. CIA przyznało mu certyfikat w uznaniu wkładu pracy nad wykrywaczem kłamstw.

  Monty Roberts przez wiele lat obserwował zachowania dzikich mustangów w stanie Nevada. Zauważył, że dzikie konie porozumiewają się językiem ciała, systemem gestów. Za porządek w stadzie odpowiada klacz alfa - to ona prowadzi stado, wybiera miejsce wypasu spania a także utrzymuje w ryzach pozostałych członków. Jeżeli młody koń popełnił wykroczenie to zostaje ukarany przez klacz przewodniczkę przez odesłanie ze stada. Samotny koń jest narażony na niebezpieczeństwo, nie jest w stanie przetrwać. Po jakimś czasie klacz zaprasza go do stada posługując się innymi gestami niż przy jego wypędzeniu.

Jak to wykorzystać? Przede wszystkim musimy być świadomi tego, że koń nie nauczy się ludzkiego języka (mówionego czy ciała). To my musimy się starać by koń nas zrozumiał przez nauczenie się jego języka ciała. Pewne reakcje konia takie jak kopanie, uciekanie na padoku czy gryzienie biorą się stąd, że jeździec źle interpretuje zachowanie konia. Pierwszą reakcją konia na nacisk człowieka jest ucieczka. Jeżeli jednak nie jest w stanie uciec, zaczyna walczyć.  To prowadzi niestety do błędnego koła - zamiast zwolnić nacisk zaczynamy walczyć chwytając konia za kantar lub uderzając go. A koń już wie, że jesteśmy niebezpieczni i lepiej uciekać bądź bronić się przed nami. 

Monty Roberts jest autorem czterech książek:

"Shy Boy. Koń, który porzucił wolność" - W 1997r. Roberts adoptował mustanga o imieniu Shy Boy. Koń ten stał się kluczowym elementem zuchwałego eksperymentu - zastosowania techniki Join-Up na dzikim mustangu, przebywając na wolności. Celem Monty Robertsa było rozpoczęcie pracy z Shy Boyem bez użycia round penu czy jakiegokolwiek innego ogrodzenia oraz jedynie przy użyciu języka koni. Wyprawa Monty Robertsa trwała 3 dni aż wreszcie Shy Boy zdecydował się na przyłączenie do człowieka, przyjęcie siodła, wędzidła i jeźdźca. Po tym niesamowitym sukcesie Monty wrócił z Shy Boyem na Flag is Up Farm w Californi, pracował tam z nim 11 miesięcy by później zaproponować Shy Boyowi wybór - życie w stadzie lub u boku Monty Robertsa.

"Ode mnie dla was" - Jest to zbiór wiedzy i dorobku Monty Robertsa, gromadzonego przez ponad 60 lat z myślą o tych, których sercom bliskie są konie. Bogaty materiał ilustracyjny, wyczerpujące opisy, szereg praktycznych zastosowań metod pracy Robertsa a także obszerny rozdział poświęcony odpowiedziom na najczęściej zadawane pytania. Jest to świetna pozycja nie tylko dla posiadaczy własnych koni, ale też dla wszystkich, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć o języku porozumiewania się z tymi zwierzętami. Bowiem najlepszym sposobem obcowania z końmi jest partnerstwo i wzajemne zrozumienie, a jak to osiągnąć dowiecie się właśnie z tej książki.

"Człowiek, który słucha koni" - Monty Roberts całe życie poświęcił pracy z końmi i osiągnął umiejętność porozumiewania się językiem ciała ze zwierzętami. Umiejętność tę wypracowywał obserwując najpierw jako nastolatek życie mustangów w Newadzie, a potem buntując się przeciwko stosowanym przez ojca metodom łamania konia. Monty Roberts opowiada swoim czytelnikom historię swojego życia, które układa się w fabułę godną najlepszej powieści. Ten budzący zaufanie, łagodny człowiek jest nie tylko prawdziwym zaklinaczem koni, ale autorem inspirującej opowieści o życiu, której nie da się zapomnieć.

"Czego uczą nas konie" - Jest to kolejna książka słynnego ujeżdżacza koni z Newady, który wzbudził powszechne uznanie swoją pozbawioną przemocy metodą ujarzmiania najdzikszych mustangów. Praca z końmi nauczyła Monty'ego Robertsa bardzo wiele - także tego, że metody postępowania ze zwierzętami dają się w pewnym stopniu przełożyć na stosunki z ludźmi. Książka obfituje w opisy spotkań z ludźmi, z których wynika zawsze coś ciekawego i pouczającego - traktując łagodnie dzikie i przestraszone konie, Monty Roberts pokazuje nam wszystkim, że przemoc nie jest nigdy dobrym wyjściem - ani w stosunku do zwierząt, ani do ludzi.


Tyle o tym ciekawym według mnie człowieku. Materiału jest dosyć sporo, ale myślę, że jest w miarę czytelny i chodź w małym kawałku przybliżyłam wam Pana Robertsa :)

/Ruda





Stretching koni.

Cześć! Piszę dzisiaj tak wcześnie, bo nie mogłam spać, a raczej obudził mnie wyjący pies.. Postaram się dzisiaj dodać parę ciekawych tematów, ten jako pierwszy :) Natrafiłam dzisiaj właśnie na bardzo ciekawy artykuł w świecie koni o stretchingu koni. Co to jest? Na czym polega? Zapraszam do powiększenia artykułu, mam nadzieję, że wszystko czytelnie widać :)




/Ruda

środa, 26 czerwca 2013

Masaż TTouch dla konia.


  Pewnie już kiedyś spotkaliście się z taką nazwą jak TTouch, może niektórzy z was nawet stosują coś takiego. Otóż masaż TTouch jest to nowoczesna metoda leczenia i komunikowania się z koniem. TTouch może praktykować każdy, bez względu na to jak radzi sobie w siodle. To bardzo uniwersalna metoda, można ją wykonywać w prawie każdym miejscu. Potrzebujemy tylko dwóch sprawnych rąk, grzecznie stojącego konia, który nie może być do niczego przywiązany, w skrajnych przypadkach uwiąz może trzymać druga osoba, ale należy tego unikać.
  Osobowość konia można w pewnym stopniu zmienić. Nerwowe konie można uspokoić, ospałe można ożywić. Osobowość to bardzo złożona materia, jednak jeśli stosujemy wskazane przez nią techniki, możemy w tą materię ingerować. Obok korzyści płynących z poprawy zachowania koń jest tez zdrowszy i ma lepsze wyniki kondycyjne. Masaż ten można stosować zarówno na koniach jak i psach, kotach, większych gryzoniach. Można trochę eksperymentować, ponieważ technika ta na pewno nie uczyni żadnemu zwierzęciu szkody.
  TTouch to masowanie ciała konia kolistymi ruchami ręki o różnym stopniu nasilenia (zgodnie ze wskazówkami zegara - kiedy koń jest spokojny, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara - gdy jest spięty) Są to jednak tylko ogólne zasady, ponieważ ruchy trzeba dostosowywać do reakcji konia. Możemy masować dowolny punkt ciała konia, ale przesuwamy się z włosem konia. Co do nasilenia nacisku, każdy koń ma indywidualne potrzeby i trzeba odkryć, jaki nacisk mu odpowiada. Musimy zobaczyć, czy koń czuje się zrelaksowany przy danym nacisku, może woli mocniejszy albo lżejszy? Jeśli prawidłowo zinterpretujemy jego potrzeby, poczujemy pod palcami, że jego mięśnie stają się wiotkie i przepuszczalne a on sam przyjmie minę "osiołka" tzn. spuszczona głowa, oczy przymrużone, uszy luźne.

Sama kiedyś stosowałam TTouch, ale bardzo amatorsko bo dobrze jest to stosować codziennie, ja nie miałam takiej okazji.. Jednak jeżeli macie swoje konie to polecam codzienną pracę z koniem, bo już kilkuminutowe sesje przynoszą wymierne efekty :)
/Ruda

Z tej strony Ruda!

  Cześć, mam na imię Magda, ale mówią na mnie Ruda, Rude, Rudałkę etc ;-) Wiktoria poprosiła mnie dzisiaj, żeby została współwłaścicielką strony, oczywiście się zgodziłam. Mam 18 lat, jeżdżę 4 lata w malowniczych Borach Tucholskich. Zwiedziłam do tej pory takie stajnie jak: Stajnia Gwiazda (do dzisiaj jeżdżę), Stajnia Paradizo, QŃ, Stajnia Myślęcinek, Stajnia Rumak, Stajnia Arka i poniosło mnie też raz aż na śląsk do Stajni Gota. Prowadzę photobloga - http://www.photoblog.pl/rudamm i bloga http://www.dreams-through-life.blogspot.com/ - tam dowiecie się więcej rzeczy o mnie. 
  O koniach i jeździectwie  jakiejś wyolbrzymionej wiedzy nie mam, ale trochę mam już pojęcia nabytego z doświadczenia jak i też przez rozmowy z mądrzejszymi ode mnie ludźmi i przez czytanie różnych stron, różnego rodzaju forum typu stajenka, galopuje, świat koni, volta etc. Nie mam swojego konia, ale przez pewien czas tak jakby w sercu miałam dwa konie - Grację i Giokondę, dwie rude, półarabowate piękności. Doszłam z tymi końmi do takich rzeczy o których bym nawet nigdy nie pomyślała :)
  Mimo częstego braku czasu i chęci będę starała się zaglądać tu często z jakimiś ciekawymi tematami a teraz macie parę zdjęć ode mnie :)

 Tu macie małe porównanie do czego z nią doszłam. Niby nic, ale dla mnie to dużo, ponieważ jest to koń z takim charakterem, że tylko ja na niej jeździłam i czasami właściciel lub osoby, które mają duże doświadczenie.. Ale tak zasadniczo pracowałam z nią właśnie ja. Niestety w zeszłym roku a dokładnie na przełomie listopada/grudnia Gracja została sprzedana i zapewne już jej nigdy nie zobaczę.. KLIK - krótki skrót o Gracji w postaci filmu.






A tu przedstawiam Giokondę. Praca z nią zakończyła się wcześniej niż z Gracją, ale trwała dłużej. Tutaj doszłam z nią do zupełnie czego innego, ale było to równie niesamowite. Na szczęście mam kontakt z właścicielem i Giokonda obecnie spodziewa się źrebaczka :) KLIK - tu też krótki skrót o Giokondzie w postaci filmu :)




Teraz pracuję z koniem o imieniu Gwiazda - córka Giokondy :) Również ruda, również klacz. Jest młoda, ale ambitna i mądra. Włożę w pracę z nią całe serce, bo jest to taka moja pamiątka po Gracji i Giokondzie :) Podsumowując? Jestem na zabój zakochana w rudych istotach :)



Dziękuję, tyle ode mnie. :) Można obserwować mnie też na facebooku: https://www.facebook.com/magda.ligmann i na youtube: http://www.youtube.com/user/maadziaakk1995
Spodziewajcie się niedługo nowego wpisu!




wtorek, 25 czerwca 2013

5. Zabawa w okrążenie

Nie myl tego z bezmyślnym lonżowaniem! Zabawa w okrążanie rozwija konia umysłowoy, emocjonalnie i fizycznie. Uczy go pozostawać w połączeniu z tobą i skończyć z napiętą linią pomiędzy wami, przy jednoczesnym utrzymaniu zadanego chodu i kierunku.
Zabawa w okrążanie ma trzy fazy: odesłanie, przyzwolenie i przywołanie. Powinieneś wykonywać je wszystkie nie odrywając stóp z miejsca. Aby odesłać konia "poprowadź" jego nos w wybranym przez ciebie kierunku. Jeżeli koń nie podąży za sugestią liny, podnieś jej koniec i machnij nim w stronę szyi konia. Gdy koń zacznie się poruszać wokół ciebie, uśmiechnij się i przekładaj linę za plecami. Daj koniowi szansę wziąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie chodu i kierunku na kole. To jest właśnie część nazywana "przyzwoleniem". Zróbcie od dwu do czterech okrążeń. Jeżeli musisz ciągle prosić konia o ruch naprzód, to on wygrywa tę grę. Zaufaj, że koń zrobi, o co go prosisz. Jeżeli się zatrzyma, odwróć się do niego przodem i ze skoncentrowanym spojrzeniem wyślij go z powrotem na koło. Kiedy już ruszy, uśmiechnij się! By przywołać konia do siebie, odwróć się do niego przodem - to będzie faza pierwsza. W fazie drugiej zacznij zbierać linę, aż będziesz miał na tyle długi wolny koniec, że będziesz mógł go użyć. W fazie trzeciej machnij tym końcem w kierunku zadu konia. W fazie czwartej dotknij liną zadu konia, aż jego zad odsunie się na zewnątrz a koń będzie ustawiony przodem do ciebie. I znowu - gdy tylko koń odpowie prawidłowo, przestań robić cokolwiek i uśmiechnij się. Przywołaj konia do siebie i pogłaszcz go (powrót do zabawy w przyjaźń). Odangażowanie zadu (odesłanie go od ciebie na zewnątrz) jest bardzo ważne. W ten sposób uczysz konia, by dawał się łatwo kontrolować - pod względem umysłowym, emocjonalnym i fizycznym.
Klucze do zabawy w okrążanie: trzy części - odesłanie, przyzwolenie, przywołanie; cztery fazy, pozwolenie, by koń nauczył się, jakie są jego odpowiedzialności.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozciąganie... I raz i dwa i trzy!

Hej
Co u was słychać co chcieli byście tutaj zobaczyć ?
Podajcie jakieś tematy, postaram się je tutaj zamieścić 
Dzisiaj byłam u Rokiego i zajęłyśmy się z właścicielką ćwiczeniami, rozciąganie, ukłony,proszenie, gry na zaufanie i takie różne. Wiecie o tym że taka współpraca z koniem powiększa waszą więź z nim ?
To bardzo miłe i podobające się koniom zabawy np. rozciąganie kończyn, do przodu do tyłu, wyciąganie szyi w górę i w dół, robienie tzw. kocich grzbietów, jest wiele zabaw, dotykanie każdej części ciała konia, zapoznawanie się z nowymi przedmiotami, piłki, parasole, szeleszczące materiały.

Na zdjęciu obok widać mnie Rokiego i jego właścicielkę, koń na jeździ miał strasznie sztywne ruchy i dziwnie chodził mimo porządnego rozgrzania postanowiliśmy że go porozciągamy i to poskutkowało, jego chody zrobiły się miękkie i płynne koń był rozluźniony, teraz przed każdą jazdą rozciągam konia a później lepiej nam się współpracuje.

Naprawdę warto poświecić jakiś dzień i odpuścić trening i po prostu zabawić się z koniem to lepiej wpłynie na wasze kontakty więź i zaufanie.

Tak jak człowiek potrzebuje rozgrzewki przed ćwiczeniami, biegami, konie potrzebują jej tak samo jak ludzie tyle że u nich te ćwiczenia nazywają się  Stretching'iem ~ Rokuśka