sobota, 6 października 2012

Rozmiary czapraków i kantarów

Rozmiary Kantarów:
♥ Shetty - kuce szetlandzkie 
♥ Pony - kuce 
♥ Cob - małe konie takie jak np. araby
♥ Full - duże konie takie jak np. Wlkp

Rozmiary Czapraków:
♥ VS - profil wszechstronny
♥ VSS - profil wszechstronny-skokowy
♥ DL/DR - profil ujeżdżeniowy
♥ VSD - profil wszechstronny-ujeżdżeniowy
♥ SR - profil skokowy/łezka
♥ PVS - profil wszechstronny pony
♥ PVSS - profil wszechstronny-skokowy pony
♥ PDL/PDR - profil ujeżdżeniowy pony
♥ VSD - profil wszechstronny-ujeżdżeniowy pony
♥ PSR - profil skokowy/łezka pony



niedziela, 26 sierpnia 2012

Maści koni


Umaszczenie koniRozróżniamy następujące maści koni: siwa, gniada, kara, kasztanowata, izabelowata, bułana, myszata; są to maści zasadnicze. Są też maści złożone, jak: dereszowata, srokata, tarantowata.
Maść siwa       
Sierść stanowi mieszaninę włosów białych z innymi. Istnieje wiele odcieni maści siwej, jednak z czasem wszystkie siwe konie zupełnie bieleją. Źrebię nigdy nie rodzi się siwe, lecz innej maści (z wyjątkiem albinosów), dopiero z czasem przybywa mu coraz więcej białych włosów, stąd też powstają różne odcienie maści siwej. 


Maść gniada    
Brunatne zabarwienie sierści, podobne do koloru dojrzałego owocu kasztana, przy czym grzywa i ogon zawsze są czarne. Kończyny od stawów nadgarstkowych i skokowych w dół też są przeważnie czarne. Istnieje wiele odcieni maści gniadej jak:jasnogniada - sierść barwy jasnobrązowej, przeważnie na brzuchu i w pachwinach, kończyny często tzw. zielone, to jest bez wyraźnego czarnego zabarwienia.ciemnogniada i skarogniada - na pierwszy rzut oka robi wrażenie maści karej, jedynie na nozdrzach i w pachwinach jest barwy brunatnej lub żółtawej (tzw. podpalenie).   

Maść kara
Sierść, ogon i grzywa barwy czarnej.

Maść kasztanowata
Sierść o zabarwieniu brązowo-żółtym; ogon i grzywa są tej samej lub jaśniejszej barwy, nigdy czarnej. Są różne odcienie tej maści:
  • jasnokasztanowata - sierść jasna, złocista,
  • brudnokasztanowata - sierść ciemnobrązowa do czekoladowej włącznie, przy czym ogon i grzywa mają barwę jaśniejszą,
  • ciemnokasztanowata - sierść jest koloru brunatnokasztanowatego, ogon i grzywa są tej samej barwy co sierść.

Maść izabelowata
Zabarwienie sierści jeszcze jaśniejsze niż jasnokasztanowate, podobne do koloru słabo wypieczonej bułki, przy czym ogon i grzywa są prawie białe.
Maść bułana

Zabarwienie sierści żóławobrązowe, przy czym ogon i grzywa są czarne. Często u koni tej maści występują ciemne pręgi wzdłuż grzbietu i poprzeczne pręgowanie na podbarczu.
Maść myszata
Popielate zabarwienie sierści (kolor mysi); mogą być odcienie jasno- i ciemnomyszate.
Maść dereszowata
Sierść mieszana, włosy białe z jedną z maści zasadniczych, najczęściej z gniadą, kasztanowatą lub karą. Stąd mamy konie: gniado-dereszowate, kasztanowato-dereszowate i karo-dereszowate (tzw. mroziaste).
Maść srokata

Nieregularne płaty sierści białej obok płatów innej maści.
Maść tarantowata
Na tle maści siwej rozsiane nieregularne plamy różnej wielkości. Zależnie od koloru plam rozróżniamy maść gniado-tarantowatą, kasztanowato-tarantowatą itd.


czwartek, 2 sierpnia 2012

Dlaczego koń "nie chce" zagalopować?

Hmm... , najlepiej byłoby spytać o to bestię ;-)) Jednak zważywszy na trudności językowe spróbujemy to zgadnąć. Zakładam, że do pytania "jak zagalopować?" już nie wracamy. Masz teorię w głowie, starasz się jak najdokładniej zastosować ją w praktyce ... i nic. Zacznijmy od sprawy najbardziej podstawowej: czy przypadkiem nie dajesz koniowi sprzecznych sygnałów? W chwili użycia łydek i dosiadu w celu "popędzenia" konia, nie wolno Ci w żadnej mierze ciągnąć za wodze. Twoje ręce muszą pójść za ruchem konia, a dokładniej jego głowy, do przodu. Coś Ci wyjaśnię: skrócenie wewnętrznej wodzy nie służy do zagalopowania jako takiego, tylko do ustawienia konia, żeby zagalopował z właściwej nogi. Jeśli na początku z tym sobie nie radzisz, mniejszym błędem będzie darowanie sobie tego ruchu, niż ciągnięcie za tę wodzę, gdy koń ma już galopować. Druga sprawa - też właściwie podstawowa - to Twoja sylwetka. Kiedy próbujesz zagalopować, nie wolno Ci pochylać się do przodu. Coś Ci się nie zgadza? Mówiłem, że masz galopować w półsiadzie, lekko pochylony? O.K.! Tylko, że mowa była o galopowaniu, a nie o zagalopowaniu. Kiedy koń już galopuje, wyciągnął głowę i szyję nieco do przodu (rozpatrujemy tu galop swobodny), a co za tym idzie - przesunął do przodu swój środek ciężkości, sytuacja jest już inna. Musisz pamiętać o pewnej rzeczy: stęp i kłus to kroki, a galop to skoki. Chcąc wykonać pierwszy skok galopu koń musi podstawić głębiej pod kłodę (tułów) zewnętrzną, tylną nogę i odbijając się z niej "wyrzucić" do przodu i minimalnie w górę swój i Twój ciężar. Przymknij teraz oczy, wyobraź sobie całą sytuację i powiedz: czy ułatwisz mu to zadanie, jeśli pochylisz się i obciążysz mu przód? Wtedy raczej będzie mu łatwiej wierzgać do tyłu, niż skoczyć do przodu.
I to by było na tyle ... Reszta - to ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia ...
Aha! Jeszcze jedno: dlaczego "popędzenia" napisałam w cudzysłowie? Dlatego, że - chociaż można konia zmusić do galopu rozpędzając go coraz bardziej - przejście do galopu nie ma żadnego związku z jakąkolwiek zmianą prędkości jazdy. 

Czy w terenie jeździmy inaczej ?

Trochę, ale nie aż tak bardzo jakby się mogło wydawać. Różnice wynikają przede wszystkim z przeszkód terenowych, które możemy napotkać. Głównymi przeszkodami są mniejsze i większe, od zagłębienia po kałuży, do wysokiej i stromej góry - nierówności terenu. Mogą one być z daleka widoczne lub pojawiać się nagle. Żeby koń mógł płynnie pokonywać takie przeszkody musi mieć odciążony grzbiet i swobodną szyję. Jeździmy więc kłusem tylko anglezowanym, a galopem tylko w półsiadzie. Jednocześnie oddajemy koniowi sporo więcej wodzy, niż na ujeżdżalni. W bardzo trudnym terenie powinniśmy wręcz ograniczyć się w pomocach tylko do łydek, dosiadu i balansu ciałem. Mniejszym błędem będą całkiem luźne wodze, niż tylko trochę za mocne ciągnięci nimi. Trzeba sobie uświadomić, że koń utrzymuje równowagę głownie balansując głową i szyją. Jeśli nie zostawimy mu w tym swobody, to tak jakbyśmy kazali komuś chodzić po linie ze związanymi rękami. Podczas podjazdów i zjazdów pochylamy nasz tułów do przodu.
Innymi przeszkodami są kłody, rowy itp., czyli rzeczy do skakania. Tutaj rada może być jedna: jeśli nie uczyłeś się jeszcze skoków - lepiej nie skacz, tylko omijaj lub przejeżdżaj. A jeśli taka przeszkoda pojawiła się nagle, przed galopującym koniem? Cóż - zachowaj spokój, chwyć się grzywy konia i niech się dzieje wola nieba ... I raczej dołóż łydki! Najgorsze, co mógłbyś zrobić, to przeszkadzać koniowi w skoku przez jakieś hamowania, skręcania, czy coś w tym rodzaju. Wtedy gleba murowana.
I ostatnia rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę. Pomiędzy drzewami, pod gałęziami itp. koń bierze pod uwagę tylko swoje wymiary. Nie uwzględnia poprawki na Twoje nogi po jego bokach, ani na Twój wzrost. Musisz więc dobrze wybierać drogę. Przede wszystkim jednak musisz być przygotowany na "awaryjne" podciągnięcie nóg nad konia, lub płaskie położenie się na nim, czy wręcz zsunięcie się na jego bok i inne tego rodzaju ewolucje. Są to sytuacje skrajne, ale nie niemożliwe.
Zapewniam jednak, że nie ma nic przyjemniejszego od podziwiania natury z końskiego grzbietu, galopu przez pola i leśne dukty, czy mozolnego wspinania się na góry i górki. Konie też to lubią. 

Jeździeckie zabobony


Spora część światka jeździeckiego - z profesjonalnymi jeźdźcami, trenerami i instruktorami włącznie - wyznaje parę tak zwanych niepodważalnych zasad, które nie mają nic wspólnego z racjonalnym myśleniem, a które ja nazywam zabobonami.

Zabobon 1.
"Konia należy prowadzić idąc z boku, na wysokości jego kłębu (lub łopatki)."

Nic bardziej błędnego. Jest to pozycja, w której ustawia się koń niższej rangi obok konia wyższej rangi lub źrebak obok swojej matki. Tymczasem ty masz być panem swojego konia. W związku z tym nie powinien on mieć prawa wysunąć się przed Ciebie nawet o nos. Uczysz go więc, żeby chodził za Tobą i nieco z boku, jak za koniem wyższej rangi. Dla porządku wspomnę, że możesz też popędzać konia idąc za nim, z tyłu i nieco z boku. Ma to jednak zastosowanie w szkoleniu konia, a nie w przeprowadzaniu go z punktu A do punktu B.

Zabobon 2.
"Łydką należy działać (np. przy ruszaniu) na popręgu."

Można, ale lepiej tuż za popręgiem. Chodzi o to, że pod grubym i mocno zaciśniętym popręgiem koń ma osłabione czucie. To tak, jakby drapać się po pasku, bucie, toczku zamiast po brzuchu, nodze, głowie.

Zabobon 3.
"Wsiadać należy ustawiając się przodem do zadu konia."

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby ustawić się przodem do głowy konia i po włożeniu nogi w strzemię chwycić obiema rękami za przedni łęk. Ten sposób wsiadania może być dla Ciebie wygodniejszy i nie ma żadnych powodów, żeby Ci tego zabraniać. W pewnych sytuacjach, na przykład gdy koń nie stoi spokojnie, może to być też bezpieczniejszy sposób wsiadania. Gdy koń niespodziewanie ruszy wciągnie Cię na siodło, a nie przewróci na plecy.

Zabobon 4.
"Popręg należy dociągać z lewej strony."

Nieprawda. Popręg należy dociągać z obu stron, równo. Dociągany z jednej strony będzie boleśnie naciągał skórę konia w tę stronę. Jeśli podczas siodłania zostawimy jednakowe luzy z obu stron, a następnie będziemy je likwidować na przemian i równomiernie z obu stron, zaoszczędzimy koniowi dodatkowych nieprzyjemności przy tej i tak już nieprzyjemnej dla niego operacji.

Zabobon 5.
"Wykonując podstawowe ćwiczenia w kłusie (wolty, półwolty, zmiany kierunku) nie wolno anglezować."

A w której ustawie jest to napisane? Faktem jest, że bardziej efektywny jest wtedy kłus wysiadywany (ćwiczebny), ale powinien być stosowany przez jeźdźców doświadczonych. Mówiąc krótko - trzeba umieć jeździć kłusem ćwiczebnym. Inaczej będzie to tylko wzajemne sprawianie sobie bólu.

Zabobon 6.
"Palce stóp należy trzymać skierowane do konia."

Jeśli komuś tak wygodnie, to niech trzyma. W przeciwnym wypadku - utrzymywania takiej pozycji stóp na siłę - prowadzi to do usztywnienia nóg, a przez to całej dolnej części ciała jeźdźca. Zacytuję Bartalana de Némethy: "Czubki stóp winny pozostawać w takiej pozycji na jaką pozwala budowa jeźdźca i tworzyć taki sam kąt jak wówczas gdy chodzi pieszo."

Zabobon 7.
"Koń ma chodzić zebrany."

Kiedy ma, to ma. Ustalmy jednak najpierw, co to znaczy. Koń zebrany, to nie jest koń zgięty w potylicy (zganaszowany) i to najczęściej przez ciągnięcie za wodze. Koń zebrany, to koń poruszający się w pełnej równowadze, z lekkim przodem i mocno zaangażowanym (podstawionym) zadem. Wyokrąglenie szyi i pionowe ustawienie głowy jest tutaj efektem wtórnym. No dobrze - powiedzmy, że koń umie się tak poruszać, do czego doszedł po długim i prowadzonym fachowo procesie ujeżdżenia. Trzeba wówczas wiedzieć, że taki ruch - zwłaszcza w kłusie - jest bardzo trudny i męczący dla konia. Stosujemy go zawsze w jakimś celu i nie za długo, po czym musimy pozwolić koniowi na odpoczynek w bardziej swobodnym ruchu.

Na razie tyle. Jeśli coś mi się przypomni lub poznam nowy zabobon nie omieszkam uzupełnić powyższą listę.
Rozmiar: 8061 bajtów

Trujące rośliny

PRZYCZZYNY ZATRUĆ - zatrucie może być spowodowane zjedzeniem albo bezpośrednio toksycznej rośliny, albo zanieczyszczonego chwastami siana. W tym drugim wypadku zatrucie ma często charakter chroniczny, na skutek długotrwałego spożywania siana zawierające go większe ilości szkodliwych roślin.Najbardziej toksyczny jest cis. Zatrucia cisem, nazywanego niegdyś "chorobą konia karawaniarza" (cisy często rosły na cmentarzach), zazwyczaj nie można stwierdzić po żadnych objawach. Koń po prostu nagle zdycha, w ciągu kilku minut po zjedzeniu gałęzi tego drzewa. Toksyczne są zresztą wszystkie części cisu. Stwierdzono, że zatrucia zdarzają się najczęściej jesienią i zimą. Śmiertelna dawka wynosi od 0,5 do 2 g na kilogram (czyli, dla konia ważącego 500 kg, jest to od 250 g do 1 kg).
NAJCZĘSTSZE OBJAWY- roślin toksycznych jest bardzo wiele i trudno byłoby sporządzić ich kompletną listę, dlatego zostały zgrupowane w zależności od głównych(chociaż nie jedynych) symptomów zatrucia. Symptomy trawienne wywołują następujące rośliny: jałowiec, tuja, żołędzie dębowe, drzewo laurowe,szalej, oleander, starzec Jakubek, tojad, szczyt, gorczyca, ligustr i jemioła. W większości wypadków trujące są liście, z wyjątkiem tojadu(korzeń), drzewa laurowego (kora) i dębu (owoc). Symptomy nerwowe wywołują: skrzyp, kąkol, bukszpan, groszek siewny, robinia, łubin,szalej, pokrzyk, blekot i datura. Także w tym wypadku najbardziej toksyczne są liście, z wyjątkiem robinii (kora) i szaleju (bulwa). Do roślin wywołujących symptomy skórne należą: gryka, dziurawiec, wyka,koniczyna szwedzka oraz koniczyna biała, w razie nadmiernego spożycia.Natomiast mąka gryczana nie jest toksyczna, bowiem substancje trujące znajdują się w łodygach, kwiatach i liściach. Te rośliny powodują obrażenia u koni o jasnej maści, a zwłaszcza na odmianach (głowa, dolne partie kończyn). Symptomy skórne mogą wiązać się z symptomami trawiennymi, a niekiedy też nerwowymi. Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić w wypadku tego rodzaju zatrucia, jest ochrona skóry przed działaniem promieni słonecznych. Symptomy sercowe wywołują nadziemne części naparstnicy i bluszczu. W wypadku takiego zatrucia trzeba przede wszystkim zapewnić koniowi absolutny spokój i nie zmuszać go do ruchu.
LECZENIE I ŚRODKI OSTROŻNOŚCI- w większości wypadków leczenie zatruć jest typowo symptomatyczne. Niema specjalnego antidotum (wyjątki od tej reguły, n.p.: w wypadku zatrucia skrzypem podaje się witaminę B1). W każdym razie należy zastosować odpowiednią dietę. Na szczęście zatrucia rzadko są śmiertelne. Niemniej jednak interwencja weterynarza jest na ogół nieodzowna. Od kilkunastu lat mówi się o "chorobie traw" (grass sickness), pojawiającej się bez widocznej przyczyny u koni na pastwisku i objawiającej się głuchą kolką (bez ciężkich napadów), prowadzącą najczęściej do śmierci. Dotychczas nie udało się wyjaśnić mechanizmu tej choroby. Samo pożywienie może być także szkodliwe. Pasze wysokoenergetyczne (granulat, pszenica, jęczmień, owies, itp.), spożywane w nadmiernych ilościach, mogą spowodować zatrucie, niekiedy nawet śmiertelne.

Przykłady:
To właśnie cis był powodem śmierci Wichury w książce 
Koń zwany Cieniem.


Cis

SYMPTOMY ZATRUCIA

Symptomy trawienne wywołują:


Tuja


Dąb szypułkowy


Szalej


Jemioła


Oleander


Ligustr


Drzewo laurowe


Starzec Jakubek

Symptomy nerwowe:


Skrzyp

Symptomy skórne:


Dziurawiec


Robinia akacjowa

Symptomy sercowe:


Bluszcz


Naparstnica

Półsiad

W terenie jeździ się często półsiadem. Nie należy go mylić z dosiadem odciążającym podczas którego jeździec, przy normalnej długości strzemion, pochyla tułów nieco do przodu i mocniej przylega udami do siodła.W półsiadzie skraca się strzemiona o 2 do 4 dziurek. Chodzi o to, by jeździec mógł dobrze zamknąć kolana, ponieważ unosząc siedzenie ponad siodło,traci oparcie. Półsiad stosuje się w kentrowaniu, galopowaniu po pagórkach,w podjazdach pod górę i w skokach. Tułów jeźdźca pochylony jest mniej lub więcej do przodu, siedzenie odpowiednio przesunięte do tyłu w celu zachowania równowagi i dzięki temu środek ciężkości jeźdźca pokrywa się ze środkiem ciężkości konia. Jedynie podczas przyspieszania, a także np.: przy odskoku na przeszkodę jeździec przesuwa swój środek ciężkości do przodu, a przy lądowaniu po skoku przemieszcza go do tyłu. Stawy biodrowe i kolana są zasadniczymi punktami decydującymi o elastycznym i skutecznym półsiadzie. Popędzające działanie krzyża przenoszone jest poprzez uda na kolana, przy czym tułów jeźdźca lekko się prostuje, a siedzenie wchodzi w lekki kontakt z siodłem. 
  
Cechy półsiadu to:
> "niska ręka",
> obciągnięte ramiona i łokcie,
> biodra wypchnięte w dół (siedzenie ponad siodłem),
> kolana w dół (mimo krótkich strzemion),
> pięty w dół,
> plecy wyprostowane,
> spojrzenie skierowane przed siebie
Począwszy od ramion aż po pięty jeździec stara się wszystkimi stawami dążyć ku dołowi,być blisko środka ciężkości konia, elastycznie podążać za każdym jego ruchem i w każdej chwili niezwłocznie działać pomocami.