Biegła. Gałęzie uderzały ją po twarzy, szarpały koszulę, ciągnęły za spodnie. Nagle potknęła się o konar, upadła. Nie mogła wstać. Coś ciągnęło ją w stronę ziemi. Niewypowiedziana moc. W końcu po długiej walce oderwała się. Kiedy tylko to zrobiła przerażona zamarła w bezruchu. Kilka metrów przed sobą zobaczyła umierającego konia. Siwego w hreczce. Z niesamowitą grzywą, różowymi chrapami i cudownym ogonem. Podbiegła. Upadła przy nim. W tym momencie serce jej stanęło. Maya rozpoznała tego konia. Czy to? Nie. To niemożliwe. A może. Nie, to nie może być ona!- Mayę coś ścisnęło w gardle. Wydawało jej się, że poznaje te piękne oczy, proszące o przyjaźń, kopyta z takim wdziękiem stąpające po ziemi. - Luna.- odezwała się dziewczyna i zamilkła. Nie mogła wypowiedzieć słowa. Leżała i patrzyła. Chłonęła całą sobą ciało umierającej przyjaciółki.
PS. Już niedługo części opowiadania będą dłuższe. Prosimy o cierpliwość ;)
By Gejsza
sobota, 13 kwietnia 2013
Kalekie nogi
Niektóre miniaturowe konie cierpią na ciężką współczesną chorobę dystocję (kalekie nogi) i wymaga ona specjalnych leków i urządzeń pomocniczych ...
Jednym z przykładów jest mały kucyk Harry jest na lekach (Adaquine i Bute) i wymaga szczególnego wsparcia nóg by poruszać się bezbolesne. Harry jest wyposażony w specjalny wózek - quad, aby umożliwić mu swobodę poruszania się bez wprowadzania nadmiernych naprężeń na jego zdeformowane stawy.
Strona internetowa Doggone Wheels sprezentowała wózek. Quad jest stworzony specjalnie dla Harry'ego.
Należy mieć nadzieję, że ten wózek zmniejszy ból Harry'ego i pozwoli mu na większą mobilność i umożliwi zregenerowanie jego stawów i wkrótce bez problemów będzie mógł poruszać się bez wózka.
piątek, 12 kwietnia 2013
Część 9
Maya wbiegła na polanę. Zaczęła wołać Lunę. Najpierw głośno, potem coraz ciszej i ciszej aż wreszcie umilkła. Pobiegła do stajni po ulubione smakołyki klaczy. Poszła na pastwisko. Było potężne. Maya przemierzyła całe wzdłuż i wszerz. W końcu usiadła w cieniu drzew. Zaczęła płakać. Z bólu. Co się stało z jej koniem? Którego tak kochała, cierpiała, gdy musiały się rozstać choć na chwilę. Teraz jej nie ma. Koniec wspólnego życia. Zaczęła się modlić przez łzy. Jej ostatni etap w życiu był smutny, zły, nie taki. Dziewczyna płakała, znowu, kolejny raz. Wielkie jak groch łzy spływały po jej policzkach. Po pewnym czasie dziewczyna już nie mogła łkać. Cichutko chlipała. Nie miała już siły, zabrakło nawet łez. Nie wiedziała co się stało z klaczą. Nie wiedziała, gdzie są wszyscy. Wiedziała tylko, że bez Luny, to nie to samo. - błagam – prosiła w myślach Boga- wiem, że zaniedbywałam to ostatnio, ale pomóż mi znaleźć moje maleństwo. Tęsknię za nią. Boję się. Proszę, to moja ostatnia prośba. - Maya otarła rękawem zielonej koszuli łzy spływające ciągle po policzkach. Wstała i poszła w głąb lasu.
By Gejsza
By Gejsza
Część 8
W końcu zasnęła. Spała długo, głęboko, spokojnie. Było jej ciepło, przyjemnie, lecz kiedy tylko się obudziła od razu pobiegła do stajni. Ciekawość. Tylko to miała w głowie. Emocje. Czuła, że stało się coś złego. Nieprzewidzianego. Czego nikt się nie spodziewał. Weszła do stajni. Było cicho. Za cicho. Coś nie tak. Wtedy zobaczyła boks Luny. Był pusty. Spodziewała się tego. Wyjrzała na dwór, na padok. Poczuła przyjemne ciepło. Słońce, rano. Zauważyła mnóstwo koni. Jednak ani jednego podobnego do Luny. Zobaczyła natomiast nowego źrebaka. Samego odosobnionego, obok innej klaczy, nieznanej Mayi. Co jest?
By Gejsza <3
sobota, 2 lutego 2013
Część 7
Maya wbiegła na polanę. Zaczęła
wołać Lunę. Najpierw głośno, potem coraz ciszej i ciszej aż
wreszcie umilkła. Pobiegła do stajni po ulubione smakołyki klaczy.
Poszła na pastwisko. Było potężne. Maya przemierzyła całe
wzdłuż i wszerz. W końcu usiadła w cieniu drzew. Zaczęła
płakać. Z bólu. Co się stało z jej koniem? Którego tak kochała,
cierpiała, gdy musiały się rozstać choć na chwilę. Teraz jej
nie ma. Koniec wspólnego życia. Zaczęła się modlić przez łzy.
Jej ostatni etap w życiu był smutny, zły, nie taki. Dziewczyna
płakała, znowu, kolejny raz. Wielkie jak groch łzy spływały po
jej policzkach. Po pewnym czasie dziewczyna już nie mogła łkać.
Cichutko chlipała. Nie miała już siły, zabrakło nawet łez. Nie
wiedziała co się stało z klaczą. Nie wiedziała, gdzie są
wszyscy. Wiedziała tylko, że bez Luny, to nie to samo. - błagam –
prosiła w myślach Boga- wiem, że zaniedbywałam to ostatnio, ale
pomóż mi znaleźć moje maleństwo. Tęsknię za nią. Boję się.
Proszę, to moja ostatnia prośba. - Maya otarła rękawem zielonej
koszuli łzy spływające ciągle po policzkach. Wstała i poszła w
głąb lasu.
Jutro na ostatni trening :( Nie wsiadłam dzisiaj bo dość że pogoda do dupy to jeszcze kowal przyjechał. Świetnie. Idzie się załamać. Nawet jakby mi jutro ustawił 150 to i tak się zabiję na obozie. Sprzeczne uczucia. Radość i takie załamanie że szok :(
Gejsza
wtorek, 29 stycznia 2013
Część 6
Sny.
Tego teraz potrzebuje. Oderwać się od rzeczywistości. Poszła do
łóżka. Było późno wieczorem. Przesiedziała u Luny cały dzień.
Już teraz wiedziała, że poród jest ciężki. Wchodząc do pokoju
zobaczyła ich wspólne zdjęcie. Maya siedziała na nim na piasku,
ujeżdżalni. Klacz drzemała. Trzymała głowę na udach swojej
pani. Ufała jej tak bezgranicznie. Maya dobrze pamiętała ten
dzień. Dzień poznania Luny. W końcu zasnęła. Spała długo,
głęboko, spokojnie. Było jej ciepło, przyjemnie, lecz kiedy tylko
się obudziła od razu pobiegła do stajni. Ciekawość. Tylko to
miała w głowie. Emocje. Czuła, że stało się coś złego.
Nieprzewidzianego. Czego nikt się nie spodziewał. Weszła do
stajni. Było cicho. Za cicho. Coś nie tak. Wtedy zobaczyła boks
Luny. Był pusty. Spodziewała się tego. Wyjrzała na dwór, na
padok. Poczuła przyjemne ciepło. Słońce, rano. Zauważyła
mnóstwo koni. Jednak ani jednego podobnego do Luny. Zobaczyła
natomiast nowego źrebaka. Samego odosobnionego, obok innej klaczy,
nieznanej Mayi. Co jest?
Już za 18 dni obóz! Niesamowicie. W ogóle nie wiem jak to ogarnąć. Jeszcze tylko 1 trening prawdziwy :/ Masakra, Skoki coraz lepiej ale i tak nie podnoszę dupy z siodła :/ |Potrzeba mi prawdziwych treningów, a narazie od tygodnia nie siedziałam na koniu. Super.
Gejsza
Subskrybuj:
Posty (Atom)


